NAJNOWSZE WIADOMOCI
godzina 23:32

Oskarżam II Rzeczpospolitą o sprowadzenie katastrofy na naród Polski

Na fot. Józef Beck i Adolf Hitler.

Minister Spraw Zagranicznych przedwojennej Polski, Józef Beck, ten, który tak pięknie mówił o honorze, uciekł do Rumunii jako pierwszy...

Typowe polskie elity. Zero odpowiedzialności za ludzi, którymi się rządziło. Bezapelacyjnie ewakuacja do Rumunii, niedaleko Zaleszczyk leżących właśnie blisko granicy Polsko-rumuńskiej, obok których mieszkali moim pradziadowie, była daleko posuniętym tchórzostwem i zdradą.

Beck i inne znamienite persony, ewakuowały się (uciekły) do Rumunii już w nocy z 17 na 18 września. Bez wątpienia ucieczka ta musiała być zaplanowana wcześniej.

Polska była skazana na porażkę, i ówczesne elity to wiedziały. Po zaborach byliśmy zacofanym, biednym krajem, ze zniszczoną po I wojnie światowej gospodarką, dobitą kryzysem z lat 1929-1935 i powrotem arystokratów, którzy wracali do wolnej Polski, nie po to, aby ją budować, ale by wyzyskiwać jej mieszkańców. Oburzacie się państwo? To zapraszam do zapoznania się z danymi zamieszczanymi w dalszej części tekstu.

II Rzeczpospolita nie mogła wygrać żadnej wojny z Hitlerem, wspieranym przez niemieckich przemysłowców i międzynarodowe instytucje finansowe - kapitał amerykański i żydowski:

„Dlaczego mówimy o finansjerze amerykańskiej i żydowskiej? W 1912 r. Żydzi stanowili 20% wszystkich milionerów w Wielkiej Brytanii i Prusach, w okresie 1908-11 w Niemczech stanowili 0,95% ludności i aż 31% najbogatszych rodzin, na Węgrzech w okresie międzywojennym aż 90% całego przemysłu było pod kontrolą kilku spokrewnionych żydowskich rodzin bankierskich (w 1921 r. Żydzi stanowili 87,8% grających na giełdzie i 91% członków stowarzyszenia pośredników walutowych), w 1875 r. Żydzi stanowili 70% kupców w Kurlandii, 75% w Kownie, 76% w Mohylewie, 81% w Czernihowie, 86% w Kijowie, 87% w Mińsku, i po 96% na Wołyniu, w Grodnie i na Podolu, a w latach 1828-1832 byli właścicielami 93,3% nieszlacheckich zakładów przemysłowych na Wołyniu”.


Źródło: http://dylewski.com.pl/finanse-hitlera/


Warto przeczytać cały artykuł, jak np. fragment, że np. Franklin Delano Roosevelt, „czterokrotny prezydent USA, „założył w Kanadzie spółkę United European Investors (UEI) wyspecjalizowaną w inwestycjach w Niemczech”.

Niemcy nie miały zniszczonej gospodarki w czasie I wojny światowej, bo działania wojenne prowadziły poza swoimi granicami. Mądrze. Polska nie miała takiego szczęścia. Do takich przywódców. W dodatku przemysł po I wojnie był wywożony z Polski przez właścicieli – zaborców. II Rzeczpospolita nie była krajem mlekiem i miodem płynącą, tylko krajem z cofającą się gospodarką. W dodatku zwykłych ludzi traktowano tu nie mniej parszywie niż w III RP: Podczas tłumienia protestów społecznych w latach 1932-1937 polska policja zabiła 818 osób. Więcej niż Jaruzelski, prawda?

 

Ofiary siłowego tłumienia przez policję strajków i manifestacji w latach 1932-1937:

1932 r. – 141 zabitych,

1933 r. – 145 zabitych,

1934 r. – 118 zabitych,

1935 r. – 143 zabitych,

1936 r. – 157 zabitych,

1937 r. – 114 zabitych, w tym 44 podczas tłumienia powszechnego strajku chłopskiego.

Razem 818 osób.

Źródło: https://www.tygodnikprzeglad.pl/krwawe-strajki-ii-rp/

„Strajk z sierpnia 1937 r. został poprzedzony tragicznymi wydarzeniami w kwietniu tegoż roku, do których doszło w Racławicach, gdzie chłopi postanowili uczcić kolejną rocznicę bitwy z 1794 r. Obchody zgromadziły kilka tysięcy uczestników, którzy zostali zaatakowani przez policję, co było konsekwencją wprowadzonego na krótko przed 18 kwietnia 1937 r. zarządzenia ministra spraw wewnętrznych gen. Składkowskiego o zakazie urządzania obchodów. W wyniku akcji policji zginęło chłopów.4 Rocznica ta stała się „próbą generalną” wymiany stanowisk między policją a manifestującymi coraz bardziej energicznie swe niezadowolenie z rządów chłopami”.

Źródło: Marek Sioma „Strajk chłopski w Małopolsce w ocenie rządu i "Gazety Polskiej"”, Annales Universitatis Mariae Curie-Skłodowska. Sectio F, Historia 57, 227-248, 2002 r.

http://bazhum.muzhp.pl/media//files/Annales_Universitatis_Mariae_Curie_S...

Teraz spójrzmy na produkcję stali w tzw. wolnej Polsce, i pytanie: czy nie ma tu pewnej analogii do czasów przedwojennych?

Spójrzmy na produkcję prądu:

Tabele pochodzą z https://marucha.wordpress.com/2015/07/24/spora-czesc-obywateli-ii-rp-o-p... ale opracował je red. Piotr Badura. Zachęcam do poszukania artykułów Pana Badury (magazyn "Beczka"), mojego znajomego zresztą, w Internecie.

„Ówczesna Polska była krajem rolniczo-przemysłowym. W 1921 r. na wsi mieszkało 75,4% ogółu ludności, a w miastach 24,6%. Do końca II RP proporcje te niewiele się poprawiły. Udział sektora rolniczego w dochodzie społecznym wynosił w 1929 r. – najlepszym gospodarczo w latach dwudziestych – 68%, a przemysłu – zaledwie 32%.

W rolnictwie dominowały wielkie pofeudalne latyfundia obszarnicze. W 1921 roku 20% użytków rolnych należało do 1964 latyfundiów o powierzchni ponad 1000 hektarów każde (średnio 1629 ha), a 25% użytków rolnych należało do 16.952 gospodarstw obszarniczych mających powierzchnię od 100 do 1000 ha (średnio 236 ha). Łącznie te dwie grupy, stanowiące zaledwie 0,58% ogólnej liczby gospodarstw, posiadały 45% użytków rolnych. Na drugim biegunie były gospodarstwa o powierzchni do 20 ha (przec. 2,3 ha), stanowiące 3.129 tys. gospodarstw (96,72 % ogółu), które miały tylko 45,4% użytków rolnych. Stąd – jeśli do tego dodać liczne rzesze chłopów bezrolnych – panował olbrzymi głód ziemi. Sytuacji tej nie zmieniła w istotnej mierze reforma rolna, uchwalona przez Sejm w 1925 r.: rozparcelowano tylko 2,5 mln ha ziemi.

Sytuacja na wsi była dramatyczna. W najgorszym dla rolnictwa 1935 r. tak charakteryzował ją w sejmie wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski:

„Wieś polska w XX wieku powróciła prawie do gospodarki naturalnej. Zamiast rozwijać swoją pojemność, jako naturalny i niewyczerpany rynek zbytu, wieś staje się pod każdym względem tylko skromnym i ciasnym dodatkiem do rynku miejskiego. (...) Szereg potrzeb wsi zaspokaja się dziś w sposób anormalny i niezwykle prymitywny, zapałki dzieli się na części, wraca się do łuczywa”. – Okazuje się, że dzielenie zapałek w tamtych czasach nie jest wymysłem propagandy komunistycznej.

Dochód narodowy na 1 mieszkańca w 1929 r. (ostatnim roku przed wielkim kryzysem) wynosił 95 dolarów w skali roku, podczas gdy w USA stanowił 857 dolarów, tj. 9 razy więcej.

Wyrazem opóźnienia Polski była sytuacja mieszkaniowa. Wg spisu powszechnego z 1931 r. 43% ludności gnieździło się w mieszkaniach jednoizbowych (36,5% ludności miejskiej i 51,5% ludności wiejskiej, przy czym w miastach na tę jedną izbę przypadało 2,3 osoby, a na wsi 4,8 osoby. W mieszkaniach dwuizbowych bytowało 36% ludności (w miastach 2,3 osoby na izbę, na wsi 2,7 osoby). Tylko 21% ludności Polski zajmowało mieszkania trzyizbowe i większe, przy przeciętnej na izbę w miastach 1,3 osoby, na wsi 1,6 osoby.

W tym czasie, w latach trzydziestych, w Anglii przykładowo na jedną izbę przypadało średnio 0,85 osoby, w Niemczech 0,98 osoby, w Estonii 1,2 osoby, w Finlandii 1,5 osoby”.

Źródło: prof. Rajmund Rybiński, wiceprezes Klubu Współczesnej Myśli Politycznej w Gdańsku, „Regres Polski w okresie Trzeciej” Rzeczypospolitej http://stara.mojemiasto.slupsk.pl/index.php?id=4120

Nie będę chwalił II Rzeczpospolitą, bo nie ma za co. Rządy Piłsudczyków, z całymi ich wielkimi zasługami dla odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. w wojny polsko-bolszewickiej, były rządami prymitywnych, odrealnionych, typowych głupich trepów, bawiących się w rycerskość i ścierających w idiotycznych pojedynkach. Ludzi nie mających pojęcia o prawdziwej bezwzględnej polityce.

Owszem: podjęto budowę portu w Gdyni, budowano Centralny Okręg Przemysłowy, scalano linie kolejowe, budowano magistralę kolejową Śląsk – Gdynia, ale w obecnie III RP w czasach rządów najtragiczniejszych w najnowszej historii – prof. Leszka Balcerowicza, też były inwestycje.

Straty w ludności były stosunkowo największe na świecie. W okresie II wojny światowej utraciło życie przeszło 6 mln (6 028 tys.) mieszkańców Polski, z tego 644 tys. wskutek bezpośrednich działań wojennych (wojsko 123 tys., ludność cywilna 521 tys.) oraz prawie 5.400 tys. wskutek masowego terroru i eksterminacyjnej polityki okupanta. Ale to jeszcze nie wszystkie straty ludnościowe: Urodziło się o 1.200 tys. mniej dzieci; wywieziono w celach germanizacyjnych ponad 200 tys. dzieci, z czego powróciło po wojnie zaledwie 10–15%. Trwałym kalectwem dotkniętych zostało prawie 600 tys. osób; na gruźlicę zachorowało o 1.140 tys. osób więcej niż chorowało przed wojną. Do prac niewolniczych hitlerowcy wywieźli ok. 2,5 mln osób i ok. 2,5 mln wysiedlili.

Ogromne były straty polskiej inteligencji. Z rąk okupanta hitlerowskiego poniosło śmierć:

* 700 profesorów i pracowników naukowych szkół wyższych; w niektórych dziedzinach straty osobowe przekroczyły 40% stanu przedwojennego;

* ok. 12 tys. inżynierów i techników;

* 8,5 tys. nauczycieli szkół podstawowych i średnich;

* ok. 600 literatów i dziennikarzy;

* 173 wydawców i księgarzy;

* 206 bibliotekarzy, archiwistów i muzealników;

* 230 muzyków;

* 520 plastyków;

* 342 aktorów i reżyserów;

* 7,5 tys. lekarzy;

* 1703 farmaceutów;

* 7553 skarbowców, pocztowców i ubezpieczeniowców;

* 2801 księży rzymsko-katolickich i zakonników.

Źródło: prof. Rajmund Rybiński, wiceprezes Klubu Współczesnej Myśli Politycznej

w Gdańsku, „Regres Polski w okresie Trzeciej” Rzeczypospolitej http://stara.mojemiasto.slupsk.pl/index.php?id=4120

                                            Analfabetyzm

„W Królestwie Polskim i w Galicji około 1870 r. analfabeci stanowili około 80% ogółu ludności, a w zaborze pruskim już tylko 30%.

W 1914 na ziemiach polskich było: 57% analfabetów w zaborze rosyjskim, 40% w Galicji i 5% w zaborze pruskim. Według statystyk w Polsce w 1921 było 33,1% analfabetów, w 1931 – 23,1%.

Analfabeci według wyznań w 1931 w II Rzeczypospolitej:

• ewangelickie – 9,9%

• mojżeszowe – 15,4%

• rzymskokatolickie – 17,2%

• greckokatolickie – 38,5%

• prawosławne – 52,5%.

No to już wiemy, dlaczego w Niemczech od czasów Bismarcka było tylko lepiej, a ludzie, którzy przyjechali na Śląsk z zacofanych Kresów, przeżyli tu szok cywilizacyjny.  

Tymczasem co innego twierdzi Janusz Korwin-Mikke, zwolennik braku pensji minimalnej w Polsce. Typowy obraz szlachciura, który gardzi ludźmi. O ile Niemcy, Francuzi, Włosi, Anglicy, Szwedzi – szanują ludzi, którzy mają gorszą pozycję społeczną, doceniają ich pracę, o tyle ta zaściankowo-szlachecka polska mentalność lubi kimś pogardzać, trzymać w niewoli, aby tylko go chamić, doprowadzić do degrengolady (patrz: III RP) i wykorzystywać tych w trudniejszej pozycji doprowadzając do rozpaczy, samobójstw i exodusu: O take Polske walczyliśmy - Lech Wałęsa.

Oskarżam II Rzeczpospolitą i jej władzę, o świadome sprowadzenie katastrofy na naród Polski. Czy należało się poddać? Tak! Proszę mi tu nie pisać głupot, że Polska to naród, który nie da się zdominować, a na wroga idzie z kijami i siekierami, bo to głupie. Wysyłając dzieci na powstania, nie ma się czym chwalić.

Czy z Hitlerem trzeba było się, dogadać? Pakt Ribbentrop-Beck? A mieliśmy jakieś wyjście?

  • Na plus0
  • Na minus0
Oceń publikację:

Superklaster 2018

X

Witryna korzysta z plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".