NAJNOWSZE WIADOMOCI
godzina 07:10

Wywiad z Kacprem Kuszewskim, popularnym „Markiem Mostowiakiem” z serialu „M jak miłość” i nowym wokalistą zespołu "Leszcze"!

Z aktorem Kacprem Kuszewskim, popularnym „Markiem Mostowiakiem” z serialu „M jak miłość” i nowym wokalistą zespołu "Leszcze" rozmawia Romuald Kałwa:

- Gdy dowiedziałem się, że został pan wokalistą zespołu „Leszcze”, pomyślałem, czy ten zdolny aktor da sobie radę. I tu wielkie zdziwienie, świetnie pan śpiewa! Skąd u pana ta umiejętność?  

Kacper Kuszewski: - Zawsze dziwi mnie, gdy słyszę to pytanie, bo przecież śpiewam od początku mojej pracy aktorskiej. Pierwszą rolę po studiach aktorskich zagrałem w spektaklu muzycznym u boku Katarzyny Groniec i Mariana Opani. Mam za sobą dwanaście lat nauki w szkole muzycznej, umiem grać na fortepianie i na klarnecie. W wieku 13 lat w grałem w Teatrze Muzycznym w Gdyni rolę Gavroche’a w słynnym musicalu „Les Miserables” („Nędznicy”), śpiewałem przez kilka lat w „Kabarecie Olgi Lipńskiej” w warszawskim Teatrze Muzycznym Roma, a dwa lata temu nagrałem solową płytę z piosenkami z mojego spektaklu „Album rodzinny”.

- w 2008 roku brał Pan udział w III edycji „Jak oni śpiewają”. Zajął pan III miejsce. Jak wspomina pan udział w programie, kogo wspomina pan miło, a kogo nie i czy ten występ miał wpływ na pana karierę muzyczną?

- To była bardzo fajna przygoda i świetnie wspominam atmosferę tego programu, wszystkich uczestników, jurorów i całą ekipę realizacyjną. Bardzo dużo nauczyłem się wtedy od mojej trenerki wokalnej Anny Stępniewskiej, świetnej wokalistki jazzowej, która pomagała mi się odnaleźć w różnych stylach i technikach wokalnych. Myślę, że wiele osób właśnie wtedy dowiedziało się, że umiem i lubię śpiewać.

- Czy występy w znanym zespole jakim są "Leszcze", nie kolidują z pana rolą w serialu „M jak miłość”? Jak pan sobie radzi z czasem?

- Od początku mojej zawodowej kariery staram się łączyć wiele różnych zajęć. Praca w serialu zabiera mi zwykle tylko kilka dni w miesiącu. Oprócz tego gram w kilku teatrach, w dubbingu, koncertuję z moim solowym recitalem, itd. Pracę z "Leszczami" udało się z tym wszystkim pogodzić, choć oczywiście czasem jest to trudne. Zespół ma siedzibę pod Gdańskiem, ja mieszkam w Warszawie, a z koncertami jeździmy po całej Polsce. Zdarzało mi się już po kilku koncertach wstawać np. o czwartej rano, żeby przejechać 450 kilometrów i zdążyć na dziesiątą na plan zdjęciowy. Na szczęście "Leszcze" najwięcej koncertują latem, a wtedy zwykle mam przerwę w serialu i w teatrze.

- Jak trafił pan do zespołu?

- Chłopcy szukali nowego wokalisty, kogoś znanego już publiczności, kto umie śpiewać, dobrze się rusza, ma poczucie humoru i będzie chciał się podjąć takiego zadania. Wybór padł na mnie, więc zaprosili mnie na spotkanie. Początkowo się wahałem, ale po kilku próbach z całym zespołem okazało się, że dobrze się dogadujemy, a ja świetnie poczułem się w ich piosenkach.

- Gdy słuchałem nagrań zespołu, moją uwagę zwróciły niezłe melodie i całkiem inteligentne jak na grupę dancingową teksty. Kto jest autorem słów i muzyki?

- Cieszę się, że Pan to mówi. Ja też uważam, że piosenki Leszczy są bardzo dobre ;) Współpracujemy z różnymi autorami i wciąż poszukujemy zabawnych tekstów dla zespołu. Kilka melodii chłopcy skomponowali sami, parę piosenek napisał dla nas Rudi Schubert.

- Czy ma pan tremę śpiewając przed publicznością?

- No jasne, że mam! Ale to jest taka przyjemna, mobilizująca trema.

- w 2011 roku zajął pan I miejsce w XIII edycji „Tańca z gwiazdami” w parze z Anną Głogowską. Czy jej partner Piotr Gąsowski nie był zazdrosny?

- Przeciwnie, bardzo nam kibicował. Myślę, że był zadowolony, że jego partnerka miała szansę wreszcie wygrać ten program.

Co pan robi prywatnie, jak lubi spędzać czas, jakie ma pan hobby, pasje? Jakiej muzyki pan słucha prywatnie?

- Moja praca dostarcza mi tylu mocnych wrażeń, że w czasie wolnym cenię sobie spokój i samotność. Lubię spacery z psem po lesie, czytam książki, słucham muzyki klasycznej lub jazzu. Moją pasją są podróże, ale nie takie kupione w biurze turystycznym, tylko organizowane samodzielnie w jakieś egzotyczne zakątki świata, z dala od tłumu turystów.

- Czy pan i „Leszcze” wykonują na koncertach stare piosenki grupy, z czasów Macieja Miecznikowskiego, np. „Kombinuj dziewczyno” albo „Irenę”?

- Oczywiście, że tak!  Zespół ma swoją wierną publiczność, która chce usłyszeć na koncercie  ulubione przeboje :) Oprócz nowych piosenek śpiewam więc również te stare, ale na pewno śpiewam je inaczej, niż Maciek.

- Ostatni raz Leszcze występowały w mojej okolicy na „Dniu Energetyka” w Elektrowni Opole, gdzieś w 2008 roku. Kiedy znowu będzie można posłuchać „Leszczy” na Opolszczyźnie?

- Tego nie wiem, ale mam nadzieję, że wkrótce się to zdarzy. Z radością wystąpię w Opolu, mam miłe skojarzenia z tym miastem. Moi rodzice pracowali kiedyś w tutejszym teatrze i tu urodziła się moja starsza siostra, Justyna.

- Jak w takim wypadku się z Wami skontaktować, żeby móc zaprosić Kacpra Kuszewskiego & Leszcze i posłuchać rewelacyjną „Konfiture” na żywo?

- Trzeba kontaktować się z Managerem zespołu, Bartoszem Staniszewskim.

- Życzę wielu ciekawych ról i przede wszystkim wielu sukcesów muzycznych z "Leszczami" w Nowym 2017 roku!

- Dziękuję i pozdrawiam :)

Rozmawiał: Romuald Kałwa 

Dziękuję za udostępnienie zdjęć managerowi "Leszczy", panu Bartoszowi Staniszewskiemu!

Kontakt z zespołem: http://www.leszcze.com/contact 

  • Na plus1
  • Na minus0
Oceń publikację:

Superklaster 2017

X

Witryna korzysta z plików cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Jeśli nie chcesz, aby pliki cookies były zapisywane na Twoim urządzeniu zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Cookies".